Młoda dorosłość – czyli dorosłe dzieci

 

 

 

Być rodzicem młodego dorosłego to zupełnie inny świat. Niektórzy mówią to kosmos. Z jednej strony pięknie obserwować jak wkraczają w swoją dorosłość. A z drugiej lęk i troska. I świadomość że nie mam wpływu, albo brak tej świadomości – tak też się zdarza. I to jest zupełnie ludzkie – no bo jak to uznać. Zawsze mieliśmy wpływ a teraz …

Mam wielką przyjemność poznawać tę sytuację z drugiej strony też. Pracuję głównie z dorosłymi – tymi w roli rodziców. Najczęściej rodzicami małych dzieci.

Ale, ale… – ostatnio do mojego gabinetu trafiają młode osoby – młodzi dorośli. Zachwycam się nimi! I zachwycam się rodzicami, którzy ich do mnie kierują!!!

Tematów jest dużo i różnorodne – wiążą się z relacjami, dorosłością, studiowaniem, komunikacją, wyborem kariery, samodzielnością, braniem odpowiedzialności. Z rozstaniami, złamanymi sercami, straconymi szansami. Z nadziejami, sukcesami, radościami. Z życiem. Z codziennością.

Ta praca jest tak piękna, że jestem za nią ogromnie wdzięczna!!!

No i mam apetyt na więcej.

Więcej młodych wkraczających w dorosły świat w uznaniu do samych siebie, w szacunku i relacji z sobą. Autentycznej, odważnej, delikatnej.

Więcej dorosłych rodziców w partnerskich relacjach z dorosłymi dziećmi.

I nawzajem.