Pamiętaj o marzeniach

Czy rodzice mogą marzyć?

Ale tak naprawdę, tak bez ograniczeń?

Tak jak marzyli gdy byli dziećmi?

No bo popatrzcie sami – czy to nie jest tak, że w pewnym momencie zaczynamy dostrzegać, że każde marzenie ma drugie dno. I tak naprawdę nie wiadomo, jak zostanie spełnione. I jakie będą konsekwencje. I co się stanie jak się spełnią.
Co się stanie jak wyruszymy w podróż, otworzymy firmę, zabierzemy dzieci ze szkoły… I już myślimy tylko o skutkach, które trudno przewidzieć.
Więc to jest pierwsza granica.
Ale są też inne.
Druga – no nie mam czasu na marzenia, co ty mi tu o marzeniach, jak ja musze sie tylkoma wątkami zaopiekować, i nadgonić, i nadrobić.
Planować trzeba – nie marzyć. Działać i organizować.
Trzecia – sorry, ale ja już za duża jestem na ta. Ja się namarzyłam, a teraz mam co naważyłam.
I kolejne, i kolejne. I tak bym mogła pisać i pisać, a nie o to mi chodzi.

Mi chodzi o to by zapraszać do marzeń. Szczególnie mamy. By marzeniami ładować nasze mamowe akumulatory.
Byśmy wiedziały o czym śnimy. Bo czasem już nie wiemy…

I gdy słyszę od kolejnej klientki, że teraz to ona nie ma marzeń, nie wie za czym tęskni, że czas marzeń już minął, to tak mi ogromnie smutno.
I pragnę aby się to zmieniło.

Bo ja marzę o tym, abyśmy miały marzenia, abyśmy je lubiły, i o nich pamiętały.

I aby to marzenie urzeczywistnić zapraszam do Kręgu Mam, które marzą.

Co Ty na to?

Ja chcę w nim być, a Ty?